8 września 2014

Szczęście...



"Szczęście

"Coś srebrnego dzieje się w chmur dali.
Wicher do drzwi puka, jakby przyniósł list.
Myśmy długo na siebie czekali.
Jaki ruch w niebiosach! słyszysz burzy świst?

Ty masz duszę gwiezdną i rozrzutną.
Czy pamiętasz pośpiech pomieszanych tchnień?
Szczęście przyszło. Czemuż nam tak smutno,
Że przed jego blaskiem uchodzimy w cień?...

Czemuż ono w mroku szuka treści
I rozgrzesza nicość i zatraca kres?
Jego bezmiar wszystko w sobie zmieści,
Oprócz mego lęku, oprócz twoich łez "
 
Bolesław Leśmian

7 września 2014

LICEMJERJE - Hipokryzja - Obłuda - Zakłamanie...


fałszywość, dwulicowość, obłuda

"rosyjski wariant tego słowa - лицемере (licemjerje). Samo słowo zwraca uwagę na dosł. przymierzanie twarzy (lica) i wybór najbardziej pasującej dla określonej sytuacji czy okoliczności. Znaczy - hipokryta to ten, który wybiera zachowanie najbardziej mu odpowiadające w danym momencie. Napomina trochę słowo oportunista, chociaż tu idzie już mowa o wyrzekaniu się zasad dla doraźnych korzyści"

4 września 2014

Zapach Kobiety...


"Czuję już nocny puls
po grzbiecie gdzieś
wędruje dreszcz
słodki dreszcz
przytul się
zanim brzask
rozłączy nas
i kołysz mnie
kołysz tak

I tylko zapach twego ciała
w erotycznej grze
uskrzydla mnie to wręcz zniewala
wręcz zniewala
bo twoja miłość mnie unosi
jest w niej życia sens
zapach kobiety to narkotyk
mój narkotyk

W każdym z nas
płonął żar
a potem łzy
zacząłem kpić
dziś mi wstyd
jedno wiem
grałem chłód,
jak zwykły tchórz
jak nędzny clown
u twych stóp

Lecz tamten zapach twego ciała
prześladuje mnie
gdy rankiem w lustrze wiąże krawat
czuję ciebie
bo twoja miłość mnie unosi
w żyłach burzy krew
zapach kobiety to narkotyk
mój narkotyk

Cały świat
w gruzach legł
straciłem cię
przez głupi bluff
głupi bluff

Lecz tamten zapach twego ciała
prześladuje mnie na nowo płomień
wciąż zapala
Bo tamta miłość mnie unosi
w żyłach burzy krew
zapach kobiety to narkotyk
mój narkotyk

Cały świat w gruzach legł
straciłem cię
przez głupi bluff
głupi bluff
jeden ruch, którego żal
a dziś serce łka cicho łka"

3 września 2014

To nic, że ptaki odleciały...


"В раскосый
осенний закат,
Cквозь все
причитания
и всхлипы
На юг журавли
полетят.
Там стелется
дым повечерьe,
На склоне
осеннего дня,
Роняя над
родиной перья,
Летят и не
видят меня.

Ничего, что
птицы улетели,
И в окне горит
мутная заря.
То, что мы с тобою
не допели,
После допоем,
проще говоря.

И чудится звонкий
твой голос,
Ты молода и влюблена,
А сердце в стихах
раскололось,
И снова волнует меня.
Душе не уйти
от погони
И страсти нельзя
утолить,
И медленно
красные кони
По небу пытаются
плыть.

Ничего, что
птицы улетели,
И в окне горит
мутная заря.
То, что мы с тобою
не допели,
После допоем,
проще говоря."

Kiedy umrę kochanie...



"Kiedy umrę kochanie,
gdy się ze słońcem rozstanę
i będę długim przedmiotem smutnym

Czy mnie wtedy przygarniesz,
ramionami ogarniesz,
naprawisz, co popsuł los okrutny?

Często myślę o Tobie,
często piszę do Ciebie
głupie listy - w nich miłość,
głupie listy - w nich uśmiech

Często myślę o Tobie,
często piszę do Ciebie
głupie listy - w nich miłość,
głupie listy - w nich uśmiech

Potem w piecu je chowam,
płomień skacze po słowach,
nim spokojnie w popiele nie uśnie

Patrząc w płomień kochanie,
myślę - co też się stanie
z moim sercem miłości głodnym

A Ty nie pozwól przecież
żebym umarł w świecie,
który ciemny jest, który
ciemny jest i chłodny"

2 września 2014

Złoty wąż...


"Ciche wody pośród łąk, pośród łąk, pośród łąk
A na łące złoty wąż, złoty wąż, złoty wąż

Przyszła dziewka do tych wód, do tych wód, do tych wód
Bądźże moją rzecze wróg, rzecze wróg, rzecze wróg

Jak ja mogę twoją być, twoją być, twoją być
Do kościoła muszę iść, muszę iść, muszę iść

Cicha woda brzegi rwie, brzegi rwie, brzegi rwie
Co dopiero rzeki dwie, rzeki dwie, rzeki dwie"

Pozszywane marzenia...


"Lecz bied­ny jes­tem: me skar­by - w marzeniach;
Więc ci rzu­ciłem marze­nia pod stopy;
Stąpaj os­trożnie, stąpasz po marzeniach. "

Bal u Pana Boga...


"Do zapadłej mieściny, gdzie mieszkałaś od dziecka
Pewnej wiosny z Paryża Ci przysłano ten wzór
W sukni tej powłóczystej byłaś taka nieziemska
Jak daleka księżniczka z kraju baśni i złud
W tej mieścinie półsennej wiecznie śniłaś o balu
O karetach, o salach, gdzie muzyka i blask
I jak często nocami w rozjarzonym Wersalu
Piękny książę w ramionach oszałamiał Cię walc

Ta przeludna mieścina żadnych balów nie znała
Żadnych karet, salonów, gdzie Twych stóp krążył rój
Biegły lata i zwiędła Twoja suknia wspaniała
Ten wyśniony, wymarzony, paryski ten strój
Lecz się wreszcie ziściły Twoje sny o tym niebie
Miałaś suknię na sobie, w rękach fiołki i bez
I dwaj czarni panowie, którzy przyszli po Ciebie
W wielkiej czarnej karecie powieźli Cię gdzieś

Wiały się pióropusze ślepym koniom na głowie
Dym kadzidła nad Tobą unosił się w dal
Tak wiosną (ą) w karecie rządowej
Pojechałaś do Boga, do Boga na bal"
KOREK

Nocą umówioną...


"Nocą umówioną, nocą ociemniałą
Przyszło do mnie ciszkiem to przychętne ciało.
Przyszło potajemnie - w cudzej bezżałobie -
Było mu na imię tak samo, jak tobie...

Zajrzało po drodze w przyszłość i w zwierciadło -
Na pościeli zimnej obok się pokładło -
Dla mnie się pokładło, bym je mógł całować
I znużyć - i zużyć - i nie pożałować!

Lgnęło mi do piersi - ofiarnie pachnące,
Domyślnie bezwstydnie i - posłuszniejące...
W ciemnościach - w radościach - na granicy łkania
Mdlało od nadmiaru niedoumierania.

I nic w nim nie było, prócz czaru i grzechu,
Prócz bezwiednej woni - więdnego pośpiechu -
I prócz tego dreszczu, co ginie w krwi szumie -
A bez niego ciało - ciała nie rozumie."
B.LEŚMIAN

1 września 2014

Anioł bez skrzydła...


Anioł bez skrzydła

Wracam do lat dzieciństwa
Obok mnie płyną dni.
Łamię swe serce
Trudno jest mi iść samemu.

Jestem jak anioł bez skrzydła
Dlaczego mnie zraniłaś?
Pośród gwiazd wołanie gorzkich łez
Uniósł wiatr.

Niech dreszcz przechodzi po skórze
Łzy promienieją światłem.
Wiedz, że zostanę właśnie tym
Prawdziwym aniołem z niebios.

Jestem jak anioł bez skrzydła
Dlaczego mnie zraniłaś?
Pośród gwiazd wołanie gorzkich łez
Uniósł wiatr.

Jestem jak anioł bez skrzydła
Dlaczego mnie zraniłaś?
Pośród gwiazd wołanie gorzkich łez
Uniósł wiatr. 
VITAS

Kropka nad kropkami...


Bezpański Anioł...


"Nie wiem czy imię mam
Nazwij mnie pieczęć złam
Brak mi sił ale trwam
I z goryczą się śmieję
Czy jestem aniołem
Co stracił nadzieję?

Nie wiem czy imię mam
Nazwij mnie pieczęć złam
Powiedz gdzie złożyć mam
Swoje skrzydła żebracze
Czy jestem aniołem
Dlatego że płaczę?

Ja anioł bezpański
Anioł bezbronny
Błąkam się
Wieki wieków bezdomny
Od dnia kiedy Anioł Pański
Wybrał mnie na wroga
Modlę się wieki wieków do Boga

Nie wiem czy imię mam
Nazwij mnie pieczęć złam
Co dzień się ranię sam
W rozpaczliwej zabawie
Czy jestem aniołem
Dlatego że krwawię?

Nie wiem czy imię mam
Nazwij mnie pieczęć złam
Nie chcę być dłużej sam
Przyjmij mnie pod opiekę
Czy jestem aniołem
Czy tylko człowiekiem?

Ja anioł bezpański
Ja anioł bezdomny"
SŁ. ROMAN KOŁAKOWSKI
ŚPIEWA: MIROSŁAW CZYŻYKIEWICZ