27 stycznia 2013

zatopiony...



„Zdjęcie to wyrażanie wrażeń. Jeżeli piękno nie będzie istnieć w nas samych, to jak w ogóle będziemy mogli je zauważyć”?  
Ernst Haas

16 stycznia 2013

Tykwy - Nowe początki, nowe zainteresowania...

Od wiosny hodowałam tykwy na działce rodziców bo tak mi się ubzdurało, jak znalazłam jakąs starą torebke z nasionkami. Nie miałam zielonego pojecia jak sie do tego zabrać ale od czego jest internet...
Nie było łatwo. Po drodze mnóstwo przeszkód ze strony natury i braku zaplecza, ale coś tam wyrosło i wydało owoce. Na nich uczyłam się sama zapylać kwiaty żeńskie pyłkiem z kwiatów męskich bo istniała obawa że nic z tego nie wyjdzie. Wyrosło tyle owoców że złamała się podpora od ich ciężaru. Z tego powodu tykwy dojrzewały leżąc na połamanej pergoli i na ziemi. Niektóre mają ślady uszkodzeń, ale podnieść pergoli nie pozwoliłam, bo pozrywała by się łodyga i nie mogłyby dalej rosnąć. Potem przyszły zimne dni w czasie kiedy byłam poza krajem i wczesne, bo już październikowe przymrozki. Musiałam je zerwać zanim dostatecznie dojrzały i zdrewniały. Problemem kolejnym było suszenie... Nie udało się to tak jakbym chciała bo miejsca brak, a wisząc w pokoju na suszarce pokojowej do bielizny nie szło im to dobrze. W każdym razie pierwsze tykwy oszlifowałam, pocięłam i zaczynam tworzyć z nich pojemniczki o najróżniejszych kształtach - miseczki, wazoniki, pojemniczki na wszystko i nic a może nawet i jakieś dzwoneczki wyjdą... nie wiem jeszcze.  Każda tykwa ma inny kształt, każda inspiruje mnie do zrobienia czegoś innego. To poniżej to moja pierwsza obrobiona tykwa. Ozdobiłam ją metoda decoupage i na razie trzymałam w niej pędzle a co będzie dalej tego nie wiem. W każdym razie kształt tykwy przypomina wazonik :)



15 stycznia 2013

"Nazywaj rzeczy po imieniu a zmienią się w oka mgnieniu..."



A gdybyś chciał się dowiedzieć,
co dobre i złe.
Szukał prawdy, zaiste
wspaniały to cel.
Nim zerkniesz w prawdy oblicze,
żyj, ale kochaj nad życie,
choć raz, choć raz, choć raz.

A gdybyś pokochał nad życie, to wiedz,
że to prawdziwa jest miłość i taka ma sens.
Lecz jeśli kochasz jak umiesz,
to dobrze, resztę później zrozumiesz,
i tak, i tak, i tak.

Nazywaj rzeczy po imieniu,
a zmienią się w oka mgnieniu.
Nazywaj rzeczy po imieniu,
a zmienią się w oka mgnieniu.

A gdybyś musiał rozumieć i chciał,
wiedzieć więcej niż zdołał byś pojąć to znak,
że zamiast żyć własnym życiem,
poznać chcesz jego tajemnice.
To błąd, to błąd, to błąd.

Nazywaj rzeczy po imieniu,
a zmienią się w oka mgnieniu.
Nazywaj rzeczy po imieniu,
a zmienią się w oka mgnieniu.

13 stycznia 2013

niech łzy jak deszcz obmyje czas...



Przeklinam długie deszcze, szare dni,
bo zależy mi tak mocno, mocno jeszcze.
Pamiętam jak pukałem do tych drzwi
i mówiłem, że zostanę z Tobą wreszcie.

Potem jednak szedłem byle gdzie,
zostawałaś sama na niejeden deszcz,
a za mną brama, za mną dramat.

Nie odchodź w taką burzę, w taki dzień,
powtarzałaś jakoś grzesznie, jakoś biernie.
Ja jednak uciekałem w byle zmierzch,
jakbym kogoś miał prócz Ciebie, Ciebie jednej.

Słuchaj miła moja: ustał deszcz,
świat w zielonych ramach, cała jeszcze wiesz
nie jesteś sama, już nie sama.

To złe, to ja, to dobre ty,
to złe, to ja rachunek zły,
a tu na złość na progu maj, znów maj.

To złe niech już ostygnie w nas,
niech łzy jak deszcz obmyje czas,
zły sen, zły rok, a progu maj, znów maj. 

10 stycznia 2013

Pytania...

Jak sobie radzą zwierzęta z zębami...?
Od dawna zastanawia mnie jak sobie radzą z zębami, a konkretnie chorobami uzębienia, zwierzęta a jak sobie kiedyś radzili ludzie? czy dawniej często umierano w powodu chorób zębów? 

Ja nie odchodzę kiedy trzeba...






Ja nie odchodzę, kiedy trzeba,
choć nie wołają dawno mnie już,
to na wieszaku w przedpokoju
wisi pomięty mój kapelusz.
Gdy w twoim chłodzie się wygrzewam,
to jedno myślę coraz częściej:
że nie odchodzę, kiedy trzeba,
na twoje szczęście.

Ja nie odchodzę, kiedy warto,
zna mnie przydrożny czarny kot,
gram wciąż ta sama zgrana karta,
jak smutny wariat albo łotr.
Gdy w twoim chłodzie się wygrzewam,
to jedno myślę coraz częściej:
że nie odchodzę, kiedy trzeba,
na twoje szczęście.

Ja nie odchodzę, kiedy trzeba,
choć chcecie swój wyrazić zal,
choć wyciągacie kromkę chleba,
nie pora wracać już na bal.
Gdy w twoim chłodzie się wygrzewam,
to jedno myślę coraz częściej:
że nie odchodzę, kiedy trzeba,
na twoje szczęście.

Ja nie odchodzę i noc nie śpi,
choć szum nadziei dawno zasnął
i pociemniałe z niekochania
przecudne oczy moje gasną.
Gdy w twoim chłodzie się wygrzewam,
to jedno myślę coraz częściej:
że nie odchodzę, kiedy trzeba,
na twoje szczęście.

5 stycznia 2013

pod kloszem...



http://youtu.be/6DF1oeyMJGU

Prośba o wyspy szczęśliwe...


Prośba o wyspy szczęśliwe

A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

Konstanty Ildefons Gałczyński
1930